|
Somosierra, 30 listopada 1808 roku.
Pułk lekkonny gwardii cesarskiej
Oprócz wojska Księstwa Warszawskiego istniały polskie pułki w służbie cesarskiej. Jednym z nich był pułk lekkonny gwardii cesarskiej, powołany do życia w marcu 1807 r. Składał się z 4 szwadronów po 2 kompanie każdy. Pułk był uzbrojony w szable, pistolety oraz karabinki, a od 1809 roku w lance. Dowódcą mianowano pułkownika (później generała) Wincentego Krasińskiego. W kampanii hiszpańskiej szwadrony pułku otrzymały chrzest bojowy.
Szarża
W listopadzie 1808 r., po zwycięstwie pod Tudelą nad rzeką Ebro, Napoleon skierował się przez Burgos na Madryt. Droga wiodła przez wąwóz Somosierra w Górach Guadarrama. W wąwozie, na przestrzeni 3000 metrów droga wznosiła się o 300 metrów, po obu stronach ograniczały ją strome zbocza górskie. Przejście było trudne do sforsowania, broniło go kilka tysięcy Hiszpanów okopanych w 4 kolejnych bateriach. Rankiem 30 listopada ruszyła do natarcia francuska piechota. Atak załamał się w ogniu kartaczy czołowej baterii hiszpańskiej. Wówczas Napoleon przeprowadził osobiście rozpoznanie położenia i rozkazał swej osobistej eskorcie - 3 szwadronowi szwoleżerów (125 ludzi) dowodzonemu przez Kozietulskiego, szarżować na Hiszpanów.
Ponieważ w dolinie znajdowały się porozrzucane głazy, szarżę musiano wykonać czwórkami. Szwadron pokonał baterię czołową, tracąc dowódcę, oficera i część ludzi. Pod dowództwem kapitana Dziewanowskiego wzięte zostały baterie druga i trzecia (zginął Dziewanowski, 2 oficerów). Na ostatnią baterię atak prowadził kapitan Krasiński, który również padł. Baterię zdobył porucznik Niegolewski (po czym wykrwawił się na śmierć) z kilku jeźdźcami. Szwadron przestał istnieć ... Nadciągały dalsze siły francuskie, Hiszpanie w panice uciekali. Tracąc kilkudziesięciu ludzi Napoleon osiągnął w ciągu kilku minut doskonałe zwycięstwo. Prowadząc normalne natarcie zajęłoby mu to kilka godzin, a straty sięgnęłyby kilku, może kilkunastu tysięcy.
Wyczyn Napoleona polegał na wykorzystaniu 2 czynników. Z jednej strony wiedział, że Hiszpanie byli dobrymi żołnierzami, zawziętymi w boju, ale niezdyscyplinowanymi. Przy zwykłym natarciu mogli stawić zacięty opór. Nagłość szarży mogła ich przerazić i wywołać panikę. Z drugiej strony Napoleon posłał do natarcia świetną jazdę polską, która jako jedyna reprezentowała wojsko polskie wśród cudzoziemców. Bonaparte zdawał sobie sprawę, że jako "wskrzesiciel Polski" może w tej sytuacji bez zastrzeżeń liczyć na poświęcenie polskich żołnierzy.
|